Historia parafii

1. Wstęp...

Przybył do Siedlec na „Rozkoszne Wzgórze" (jak to określił w jego monografii o. Józef Chlebek), by przez 18 lat z uporem walczyć o siedzibę dla zgromadzenia oblatów i reaktywowanie parafii św. Teresy. 14 stycznia 1957 roku Kuria Biskupia Siedlec­ka zezwoliła oblatom na erygowanie domu zakonnego w Siedlcach. Ojciec Feliks Matyśkiewicz, ówczesny prowincjał, szukał chętnych do pionierskiej pracy...
 nie bez sporych trudności. W marcu oddelegował o. Józefa Adamka. Zjawił się on 17 maja w domu przy ul. Chmielnej 4. Od razu rozpoczął intensywne starania o adaptację budynku przy ul. Strzeleckiej 2 na tymczasową kaplicę na potrzeby duszpasterskie oraz mieszkanie. Uzyskanie pozytywnej decyzji ówczesnych władz (w sprawie zdawać by się mogło - błahej) nie było łatwe. Prośba o zgodę na remont spotkała się z odmową. Dopiero odwołania i osobiste rozmowy z Miejskim Zarządem Architektoniczne - Budowlanym i Wojewódzkim Zarządem w Warszawie spowodowały, że Wojewódzki Zarząd Architektoniczne - Budowlany w Warszawie wyraził zgodę na remont i adaptację budynku.
Zgoda nie oznaczała jednak łatwej drogi do realizacji celu. Po zamówieniu materiałów budowlanych na adaptację okazało się, że Miej­ski Zarząd Architektoniczne - Budowlany odmówił zatwierdzenia projektu technicznego, motywując decyzję przekroczeniem zakresu adaptacji. Kolejne trudności można wyliczać jeszcze długo.
Znacznie trudniej przebiegały starania o za­gospodarowanie na cele oblackiego zgromadzenia zakupionego budynku mieszkalnego przy ulicy Chmielnej 4. Dom ten kupili ojco­wie prywatnie jako obywatele, traktując go w obliczu ówczesnego prawa, jako miejsce swo­jego zamieszkania. Niestety, władze uznały, że jest byt duży i na zasadach dokwaterowa­nia utrzymywały w nim obce rodziny. Batalia jaką o. Józef Adamek toczył z władzami o przekwaterowanie mieszkających w domu rodzin była jednym pasmem udręki. Po wielu bezskutecznych zabiegach w różnych urzędach, a nawet w aparacie partyjnym o. J Adamek kieruje gorzkie pismo do Najwyższej Izby Kontroli, w którym stwierdza, że: „Komisja od­bioru w czasie mej nieobecności, jedynego właściciela i administratora budynku, przy pomocy MO nakazała przenieść meble i mój pokój sypialny do kotłowni. Sypialnię mego stryja, star­ca lat 72 do piwnicy betonowej, bez pieca i ogrzewania. Gospodyni, a z nią rencistka Paulina Rostek, zmuszone zostały przenieść swoje pokoje i kuchnię do walącej się rudery bez dachu. W takich nieludzkich warunkach mę­czymy się trzeci rok nie mogąc sprowadzić się do swoich gotowych mieszkań". Patrząc z boku na ówczesny los ojca Adamka, na jego wieloletnie utarczki z władzami, na trudy jakie znosił, by utworzyć klasztor, kaplicę i doprowadzić do reaktywowania parafii, trudno uwierzyć, że potrafił wygłaszać po 300 kazań rocznie i prowadzić ludzi do Boga.

2. Ojciec Józef Ruciński 

   Jednym z pionierów, którzy przygotowywali pod­stawy do utworzenia naszej parafii, był ojciec Józef Ruciński. W latach pobytu w Siedlcach, czas między pracą misyjną, a rekolekcyjną po­święcał na wspieranie, a potem kontynuowanie dzieła rozpoczętego przez ojca Józefa Adamka. O przybliżenie postaci o. J. Rucińskiego po­prosiłem członka rady parafialnej, pana Henry­ka Suske, który powiedział: - Ojca Jó2e(a poznałem pracując w aptece w Kodniu. Ponownie spotkałem go, już jako swojego sąsiada, kiedy po wybudowaniu domu przepro­wadziłem się w 1972 roku do Siedlec na ulicę Piwną. Odniosłem wrażenie, że o. Ruciński ucie­szył się tym ponownym spotkaniem. Odwiedzał mnie niejednokrotnie w moim domu, stwierdził nawet, że będzie miał bratnią duszę. Po wyjeździe o. J. Adamka z Roskoszy za­biegał z całych sił o pozyskanie dla klasztoru domu stanowiące­go własność ojców, a zamieszki­wanego przez dokwaterowanych lokatorów. Odniósł sukces, ale wcześniej musiał wielkim wysił­kiem zgromadzić pieniądze, by zapewnić lokatorom mieszkania zastępcze. Kolejną trudną pracą było wyremontowanie odzyska­nego budynku. Był zdewastowany. W jednym z opuszczonych mieszkań podłogi dosłownie zgniły. Ojciec Ruciński marzył o reaktywowaniu erygowanej przed wojną parafii. Wierzył, że w tej części miasta może i powinna być wspaniała parafia. Z myślą o przyszłej świątyni, wspólnie z ojcem Józefem Adamkiem, wykupywał notarialnie grunty od prywatnych właścicieli. Posiadanie aktu notarialnego mogło w pewnym momencie okazać się mało skuteczne. Ówczesne władze, przeczuwając dąże­nia do wybudowania na tym terenie świątyni, za­mierzały przeprowadzić przez środek działki uli­cę. Ojciec Ruciński plac obronił. Po paru latach plac sta) się terenem budowy obecnego kościoła.
Jakim był kapłanem? Jakim człowiekiem?- za­pytałem pana Suskę. Był zacnym, dobrym czło­wiekiem. Nikogo nie odrzucił. Z każdym chciał roz­mawiać. Służył nie tylko uśmiechem i radą, ale także, gdy zachodziła potrzeba, datkiem. Zapra­szał do swojej kuchni biednych, prosił swoją go­sposię, panią Paulinkę, aby zawsze nakarmiła głodnych gości. Był silny duchem, ale spokojny i łagodny w działaniu. Można było posądzać go o naiwność, bo nierzadko, z naszego ludzkiego punktu widzenia, był naciągany. Ale on mówił, że jeśli ktoś naciąga, to widocznie potrzebuje. Miesz­kał w najskromniejszym pomieszczeniu obok na­rzuconych lokatorów, ale lokum to harmonizowa­ło i jego osobistą skromnością.
Nie doczekał w Siedlcach reaktywowania para­fii. W 1980 roku został przeniesiony do Marko­wie.
Ojciec Józef Ruciński urodził się l stycznia 1915 roku w Węgrowie. W wieku 16 lat rozpoczął na­ukę w Niższym Seminarium Duchownym w Lu­blińcu. Nowicjat odbyt w Markowicach. Śluby wie­czyste złożył l września 1941 roku w Kodniu. W latach 1938 - 45 odbył studia filozoficzno -teologiczne w Krobi i Kodniu. Święceń kapłań­skich udzielił mu 30 stycznia 1944 r. ks. biskup Czesław Sokołowski. 16 czerwca 1967 roku, z polecenia władz zakonnych, przybył do Siedlec, gdzie przebywa) do l lipca 1980 roku. Zmarł) 13 maja 1985 roku w Strzelnie.

l lipca 1981 r. mocą dekretu ks. bisku­pa Jana Mazura, jako trzecia w Siedl­cach, rozpoczęła działalność Parafia pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Erygowano pól wieku wcześniej, 28 kwietnia 1931 r. parafia na Roskoszy po trudnym okresie tworzenia prze­stała istnieć.
Droga do ponownego zawiązania naszej parafial­nej wspólnoty była długa i wyboista. Trud podjęli osiedleni w 1957 r. w Siedlcach Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Przez dwadzie­ścia kilka lat zabiegali o utworzenie godziwych warunków w domu zakonnym, o wykupienie i przygotowanie odpowiedniego placu pod świąty­nie, o przełamanie formalnych barier i politycz­nych oporów, aby osiągnąć wielki, podstawowy cel - stworzyć nam parafię. Po przystosowaniu konnego także do przyszłych potrzeb parafialnych, po uzyskaniu aktu własności na plac pod przyszłe obiekty sakralne rozpoczęte zostały działania, które miały zjednoczyć mieszkańców osiedla wokół idei przyszłej, parafialnej wspólno­ty oraz działania, które przekonałyby władze pań­stwowe i kościelne, że istnienie parafii w tym miej­scu jest potrzebne.
Skupianie wiernych wokół przyszłego kościoła rozpoczęło się poprzez wspólną modlitwę w urzą­dzonej w domu zakonnym małej kaplicy. Kapli­ca mieściła się pierwotnie w jednym pokoju, a potem rozrosła się do rozmiarów dwóch pomiesz­czeń, między którymi wyburzono ściankę. Dzieło to podjął ojciec Józef Ruciński. On właśnie stwo­rzył warunki do wspólnej modlitwy. On był cele­bransem pierwszych mszy w tym Domu Bożym. Gorliwe starania o zgodę na parafię w Wydziale do Spraw Wyznań Urzędu Wojewódzkiego w Sie­dlcach rozpoczął prowincjał Zgromadzenia Misjo­narzy Oblatów o. Alfons Kupka. Stawiane prze­szkody nie pozwoliły mu osiągnąć celu. 15 stycznia 1980 roku obiął urząd prowincjała o. Leonard Głowacki. Walka o naszą parafię była dla niego tym bar­dziej osobista, że jego rodzinne korzenie tkwiły na Podlasiu. Przyjeżdżał zatem z Poznania do Sie­dlec wiele razy, by uzyskać odpowiednie decyzje najpierw w Urzędzie Wojewódzkim, a potem w Kurii Diecezjalnej. Po kilku wizytach w Wydziale do Spraw Wyznań, po złożeniu wielu próśb popie­ranych argumentami, że jako Podlasiak chciałby zrobić coś dla tej ziemi, Urząd zgodził się zaak­ceptować nową parafię. Pozostało omówienie warunków i obszaru z księdzem biskupem. Ojcu Głowackiemu zależało na tym, aby przyszły ko­ściół znalazł się w centralnym miejscu parafii. Nie­stety, granice ustalone przez komisję biskupią nie odzwierciedlały tego pragnienia. Opiekę nad nowo powstałą wspólnotą powie­rzono ojcu Józefowi Chlebkowi. Przedsta­wiony przez prowincjała, ojciec Józef Chlebek powołany został dekretem biskupa Jana Mazura na wikariusza zarządcę. Życzeniem ojca Chlebka było przebywać w Siedlcach tyl­ko przez rok. Swoje miejsce widział raczej w pracy misyjnej. Ogrom prac związanych z organizacją parafii sprawił, że pozostał na Roskoszy dłużej. Czas poświęcił budowie prowizorycznej, stojącej do dzisiaj kaplicy. Przygotował także parafian do wielkiego wy­darzenia, jakim było, już w pierwszym tygo­dniu funkcjonowania nowej wspólnoty, nawie­dzenie parafii przez cudowny obraz Matki Boskiej Kodeńskiej.

3. Nadzwyczajna wizyta 

Pięć dni przed owym nadzwyczaj­nym wydarzeniem 4 tysiące wier­nych poczuło wspólną więź w no­woutworzonej parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Przez jedyne pięć dni podopieczni św. Teresy modlili się jako nowa wspólnota parafialna, by po tych kilku dniach przeżyć spotka­nie ze swoją najwspanialszą mat­ką... Matką Bożą przebywającą w cudownym obrazie kodeńskim.
Na godzinę przed planowanym przybyciem cudownego obrazu wokół przygotowanego tro­nu i wzdłuż ulicy Garwolińskiej coraz bardziej zagęszcza) się tłum. Wzdłuż ulicy Strzeleckiej ustawiła się procesja. Oczekiwanie wypełnione było śpiewem i modlitwą. Na skrzyżowaniu ulic Garwolińskiej i Strzeleckiej stało liczne grono duchowne diecezjalnych i zakonnych z ducho­wym przewodnikiem J. E. Ks. Biskupem Wacławem Skomoruchą, sufraganem diecezji siedlec­kiej. Przed osiemnastą pojawiła się kolumna samochodów, a z samochodu - kaplicy wiozą­cego obraz zaczęły dobiegać tony religijnej pie­śni. Po chwili samochód - kaplica zatrzymał się w wyznaczonym miejscu. Zapanowała cisza i z głośników wydobyły się dźwięki hejnału. Wierni upadli na kolana i w skupieniu wpatrywali się w odsłaniający się wizerunek Matki Bożej. Ceremonia wprowa­dzenia obrazu na tron rozpoczęła się powital­ną pieśnią: „O Maryjo witam Cię". Po sło­wach pieśni ks. bp. Wacław Skomoruchą pobłogosławił obra­zem zgromadzonych wiernych, po czym rozpo­częła się procesja. Cudowny wizerunek ponieśli kolejno: kapłani, matki, młodzieńcy i ojcowie. Po powitalnej procesji przemówił duszpasterz parafii 0. Józef Chlebek: „Przybyłaś! Jesteś wśród nas. Witam Cię, Maryjo. Witam Cię serca­mi wszystkich parafian. Witam Cię jako Matkę Boga i Boga Rodzice. Maryjo! Nam Bóg jest po­trzebny: teraz, w tym historycznym momencie dal naszego środowiska, dla naszej wspólno­ty. ..". Długo trwają powitania i prośby o bło­gosławieństwo. Do Matki Najświętszej zwracają się kapłani, matki, ojcowie, dzieci. Następnie ks. bp. Wacław Skomoruchą celebruje Mszę św., podczas której w homilii mówi o roli jaką Mary­ja pełni w Kościele i jaką może spełnić w naszej parafii. Po Mszy św. rozpoczęło się nocne czu­wanie, a w jego trakcie kapłani odprawiali na­bożeństwo dziękczynne za skarb wiary, a o pół­nocy pasterkę Maryjną. Miłą niespodzianką pod­czas pasterki było odczytanie specjalnego bło­gosławieństwa Ojca św. Jana Pawła II.
Od rana następnego dnia aż do godziny po­żegnania trwały msze, nabożeństwa, modlitwy. Mszę kończącą nawiedzenie oprawiał 0. Józef Chlebek, homilię zaś wygłosił ks. bp. Ordyna­riusz Jan Mazur, w której prosił wiernych o upo­minki duchowe dla Matki Bożej.
W słowach pożegnania cudownego obrazu kie­rowanych Matki Najświętszej przez parafian znalazły się i takie: „Wpatrzeni w Twoje cudow­ne oblicze doznawaliśmy cudownego spokoju, uczucia ukojenia w bólu, bezpieczeństwa i Twej matczynej opieki. Dziś odchodzisz w kodeńskiej ikonie, ale wierzymy, że zostaniesz z nami na zawsze".

4. TYLKO KWARTAŁ

Od l lipca, czyli dnia utworzenia parafii wierni gromadzili się na modli­twy na placu przy ołtarzu polowym, w miejscu, w którym stoi obecna świątynia. Również na tym placu wi­tali przebywającą na Roskosznym Wzgórzu Matkę Bożą w wizerunku kodeńskim. Było lato, pogoda sprzyjała Mszom ś w. pod gołym niebem, ale trzeba było pilnie zatroszczyć się o dach nad głową. Do zimy bowiem cza­su było niewiele.
Tydzień po powołaniu parafii, 8 lipca 1981 roku do Wydziału ds. Wyznań Urzędu Woje­wódzkiego w Siedlcach, skierowany został wniosek o poparcie budowy domu socjalno-gospodarczego. Chodziło, oczywiście, o budynek kaplicy z salkami katechetycznymi. Powyższe pismo złożono w urzędzie dzień po wizycie Matki Boskiej w cudownym obrazie kodeńskim. Można było mieć więc na­dzieję, że Matka Boża będzie czuwać nad tokiem sprawy. Nie czekając na decyzję w sprawie budowy, kapłani przy pomocy parafian zaczęli gromadzić materiały budow­lane. Czasy były trudne. Kupno cegły, tarci­cy, czy stali zbrojeniowej sprawiało ogromne trudności. Zamówienia na materiały trzeba było składać dużo wcześniej, trzeba było przy tym wyjeżdżać do odległych miejscowości, a parafia nie dysponowała własnym pojazdem. 20 sierpnia 1981 roku Wydział Gospodarki Przestrzennej i Architektury Urzędu Miejskie­go w Siedlcach wydał decyzję o pozwoleniu na budowę. Jeszcze tego samego dnia 0. Jó­zef Chlebek udał się do biura geodezji z proś­bą o wytyczenie obiektu na placu. Następ­nego dnia geodeta wytyczył budynek i już dwa dni po uzyskaniu pozwolenia, 22 sierpnia budowa ruszyła. Była to sobota, w ka­lendarzu liturgicznym - wspomnienie Naj­świętszej Maryi Panny Królowej. Królowa zapanowała dosłownie. Na placu budowy sta­nął krzyż, a na krzyżu umieszczony został obraz Najświętszej Maryi Panny w wizerunku kodeńskim. Stała się więc Matka Boża pa­tronką budowy od samego początku. Każdy kolejny dzień przynosił konkretne efekty. Wyrastały fundamenty i ściany. Większość prac wykonywali parafianie w czynie społecz­nym.
Nadeszła niedziela, 22 listopada 1981 roku. W tym dniu Kościół święcił uroczystość Chrystusa Króla. Od poprzedniego dnia wspólnota parafialna gromadziła się w no­wej kaplicy. Budowano ją równe trzy miesiące tylko kwartał. Pracę rozpoczę­to w dniu Maryi Królowej, a gotowy budynek poświęcono w wigilię święta Chrystusa Króla. Dość interesujący i wymowny był to zestaw dat. Oddający się w opiekę Matce Bożej budowniczowie przekazali Panu Jezusowi dom, w którym następnego dnia pragnęli uczcić Go jako swojego Króla.

5. Pierwsza Komunia

Maj w kościele to przede wszystkim dwa dni świąt ku czci Ducha Święte­go, ale także nabo­żeństwa majowe dla uczczenia Matki Boskiej i wielkie święta dzieci z klas drugich - pierwsze komunie św. W dniach, w których nasi młodzi parafianie przeżywają swoje pierwsze spotkanie z Panem Jezusem w Eu­charystii, sięgnijmy pa­mięcią do początków istnienia parafii, do pierwszych uroczystości pierwszokomunijnych. Odbyły się 16 i 23 maja 1982 roku. W dwóch grupach do sa­kramentu pokuty i eucharystii przystą­piło prawie 130 dzieci. Intensywne przygotowania do uroczystości nabra­ły rozmachu już w poniedziałek 10 maja. Ojcowie Józef Niesporek i Czesław Motek wykonali w kaplicy stosow­ną, bardzo ciekawą dekorację. Praca­mi porządkowymi na placu parafial­nym zajęli się rodzice i starsze rodzeń­stwo dzieci pierwszokomunijnych. Do sakramentu pokuty dzieci przystąpiły w sobotnie popołudnia - w dniach po­przedzających l Komunię. Zdaniem oj­ców oblatów do przyjęcia sakramentów były dobrze przygotowane. Pierw­szej komunii udzielał o. Józef Chlebek. On też celebrował msze św. w intencji przystępujących po raz pierwszy do sto­łu Pańskiego. Darem ofiarnym dzieci i ich rodziców, złożonym Panu Bogu, był kielich mszalny. Ten piękny dar wyko­rzystywany na ołtarzu do spełnienia ofiary mszy św. mógł przypominać doj­rzewającym wraz z parafią dzieciom pierwszą ucztę przy stole Pana Jezu­sa. Ten pierwszy maj w Parafii św. Te­resy od Dzieciątka Jezus był także przeżyciem dla dzieci, które świętowały rocznicę komunii św. Pierwszą komu­nię otrzymały z rąk proboszczów Pa­rafii Katedralnej i Parafii pod wezwa­niem św. Stanisława. Rocznicę obcho­dziły 9 maja w naszej skromnej kapli­cy. Licznie zgromadzone dzieci wraz z rodzicami świadczyły, że parafia jed­noczy się i scala swoją wewnętrzną strukturę. Przybliżając wydarzenia z początków istnienia naszej wspólnoty powinienem odnotować i to, że te nor­malne dla naszego Kościoła, coroczne wydarzenia, przebiegały w tamtych czasach w atmosferze szczególnej. W Polsce od kilku miesięcy obowiązywał stan wojenny. W sklepach brakowało towarów. Parafie, w tym nasza, zabie­gały o dary z zewnątrz, by wspierać racjami żywności i odzieży najbardziej potrzebujących. Na „Roskosznym Wzgórzu" toczyły się utrudniane bra­kiem materiałów prace budowlane. A mimo to sakramenty podarowane zo­stały dzieciom podczas prawdziwie kró­lewskiej uczty.
Przeżyliśmy spotkanie z Panem Jezusem w uro­czystości Bożego Ciała. Uwielbiliśmy naszego Zba­wiciela w procesji do czterech ołtarzy. Trwa wła­śnie tradycyjnie oktawa, w trakcie której może­my przeżywać kolejne spotkania z Panem. Spró­bujmy więc w tych ważnych dla naszego kościoła dniach przypomnieć sobie pierwsza procesję do czterech ołtarzy, jaką odbyła nasza parafia w 1982 roku. Zwyczajem tamtych lat było organi­zowanie jednej procesji dla całego miasta przez Parafię Katedralną. Parafia św. Stanisława szło ze śpiewem i modlitwą do ołtarzy w niedzielę pc Bożym Ciele. O wyrażenie zgody na zorganizowanie procesji w niedzielę złożyła tym razem prośbę do urzędu miejskiego także nasza para­fia. W1982 roku niedziela wypadła 13 czerwca. Od wprowadzenia pół roku wcześniej, 13 grud­nia 1981 r. stanu wojennego władze obawiały się demonstracji 13 dnia każdego miesiąca. Dla­tego uzyskanie pozwolenia wymagało nie tylko złożenia oficjalnego pisma w stosownym urzę­dzie, ale także zapewnień o jedynie kościelnym charakterze zgromadzenia złożonych w Wydziale do Spraw Wyznań Urzędu Wojewódzkiego. W czwartek l O czerwca parafianie wyruszają na procesję do Katedry. W kolejne dni oktawy na parafialnym planie celebrowane są msze św. z krótkimi kazaniami o Eucharystii. Od godz. 8 rano w sobotę parafianie przygotowują ołtarze. Pada deszcz, który utrudnia pracę. Nabierają kształtów ołtarze przy ul. Obozowej, Myśliwskiej, Garwolińskiej. Jako czwarty wykorzystany zo­stanie ołtarz stojący na placu parafialnym przed ścianą budynku katechetycznego. W niedzielę 13 czerwca jako pierwsza, przed południem ruszt procesja w parafii św. Stanisława. Przewodniczy jej ks. Biskup ordynariusz Jan Mazur. Po zakon czeniu uroczystości bp Jan Mazur zapowiada, że w tym dniu o godz. 16 odbędzie się jeszcze jed­na msza św. z procesją Bożego Ciała w Parafii pod wezwaniem św. Teresy. Zapewnia również, że weźmie w niej udział. Było to wielkie wyda­rzenie dla naszej wspólnoty. Obok ks. Biskupa przybył ks. Kanonik Mieczysław Łuszczyński z Parafii św. Stanisława, ks. Julian Jóżwik, przed­stawiciel Kurii Biskupiej oraz wielu mieszkańców miasta. Przybyły także poczty sztandarowe, głów­nie z Parafii Katedralnej. Procesja stała się praw­dziwym pochodem religijnym. Pierwsza, histo­ryczna procesja w Parafii św. Teresy od Dzieciątąka Jezus stała się źródłem wielu duchowych wzru­szeń i religijnych przeżyć.

6. ODWIEDZINY

Pierwszy rok życia parafii Św. Teresy był niezmiernie trudny. Można rzecz: był pasmem niemal codziennych zabiegów i starań o pomieszczenia klasztorne dla ojców oblatów pracujących w parafii o zgodę na lokalizacje pierwszych pomieszczeń do pracy duszpasterskiej i wreszcie o wzniesienie pierwszej, skromnej kaplicy. Pierwszy rok to także najtrudniejszy miesiąc stanu wojennego, okresu niepokoju i gorzkich doświadczeń. Mimo trudności parafia radziła sobie dość sku­tecznie (o czym pisałem w poprzednich odcin­kach niniejszego cyklu) z rozwiązywaniem problemów. Po roku żmudnych działań ojciec prowincjał Leonard Głowacki odwołał duszpasterzy pracujących w Siedlcach do innych zadań, a na ich miejsce powołała min. o. Stanisława Tomana, który objął urząd proboszcza. W liście do parafian o. Leonard Głowacki m. in. napisał:
„Zaiste, dziwne i trudne są dziele waszej parafii, zważywszy, że dekret powołujący ja do życia nosi datę 28 kwietnia 1931 roku. Trzeba było upływu 50 lat i nowego dekretu, aby parafia mogła zacząć swoje samoistne życie. Brak było odpowiedniego miejsca dla sprawowania kultu, brak salek katechetycznych i tego wszystkiego, co się nazywa zapleczem lokalowym parafii... Bóg jest miarą wszystkiego i Sędzią wszystkich... Dlatego też nie ważąc niczyich zasług, czy trudu, chciałbym w Jego Imię podziękować wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, czym już dziś można się cieszyć w tej młodej parafii..."
W dalszej części listu o. L. Głowacki podziękował ojcom odchodzącym z Siedlec za wniesiony trud i przedstawił duszpasterzy, którzy mieli kontynuować rozpoczęte na Roskoszy dzieło. Wyraził także pogląd, że „odejście poprzednich kapłanów i przybycie nowych nie powinno przynieść szkody życiu parafialnemu, ale je ubogacić o nowe wartości i pogłębić w wymiarze wieczności". W końcowym fragmencie listu o. Prowincjał powierzył parafię Matce Bożej pisząc: „Umiłowanych w Bogu parafian św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Duszpasterzy powierzam Matce Najświętszej Niepokalanej. Teraz Wierna Oblubienica Ducha Świętego niech Was chroni przed zakusami zła i niech sprasza moce Ducha Świętego dla budowania w lasce Bożej, miłości i pokoju”.
Powierzenie parafii Najświętszej Maryi Niepokalanej przyniosła owoc już po kilku dniach, l lipca 1982 roku, dokładnie w rocznice reaktywowania parafii Matka Najświętsza w obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej, odwiedzając polskie diecezje, w drodze do siedleckiej katedry powitana została przez naszych parafian przed kaplica przy ul. Garwolińskiej.

7. Kamień węgielny

Przed czternastu lały, 15 września 1985 r. ks. Biskup Jan Mazur dokonał obrzędu wmurowania kamienia węgielnego budującej się świątyni pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
W uroczystości, obok licznie zgromadzonych wiernych, uczestniczyli przede wszystkim proboszcz-budowniczy o. Stanisław Toman i jego współbracia ojcowie oblaci oraz księża z sąsiednich parafii.
Kamień węgielny został wycięty ze skały grobu św. Piotra pod bazyliką jego imienia w Rzymie i pobłogosławiony przez Ojca Świętego Jana Pawła II dla kościoła pod wezwaniem św. Teresy Od Dzieciątka Jezus w Siedlcach. Utworzenie w 1957 r. domu zakonnego Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej było od początku łączone z zamiarem utworzenia parafii i budowy świątyni. Starania o kościół rozpoczęły się wraz z erygowaniem 1 lipca 1981 r. parafii. Pozytywna opinię dotyczącą zatwierdzenia koncepcyjnego planu budowy kościoła i klasztoru udało się uzyskać w Wydziale ds. Wyznań Urzędu Wojewódzkiego w Siedlcach 28 czerwca 1983 r. po sezonie urlopowym parafianie przystąpili do porządkowania placu pod przyszłą budowę, księża zaś podjęli starania o materiały budowlane. Pierwszy transport cegły nadszedł 21 października tego roku. 19 kwietnia 1984r. gotowy był projekt techniczny kościoła, który otwierał drogę do decyzji o pozwolenie na budowę. W maju Wydział Architektury UW zaopiniował pozytywnie projekt,
3 czerwca zaś wierni podczas wszystkich Mszy św. mogli usłyszeć, że parafia otrzymała wreszcie pozwolenie na budowę. 17 czerwca 1984 r. ks. biskup Jan Mazur w asyście ojca proboszcza Stanisława Tomana, licznych przybyłych księży i wiernych poświęcił plac. 7 lipca ruszyły prace przy wykopach pod fundamenty. Przez rok od pierwszych robót ziemnych do wmurowania kamienia węgielnego, wykonano ściany z cegły, które wytyczały niemal pełny kształt przyszłego kościoła. 15 września 1985 r. na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego przygotowany został akt erekcyjny. Zawarto w nim m. in.: czas, miejsce i okoliczności tego doniosłego wydarzenia oraz krótką historię parafii. Wiarygodność aktu, skła­dając swoje podpisy potwierdzili: ks. bp Jan Mazur, o. prowincjał, o. Stanisław Toman jako proboszcz  parafii św. Teresy, projektanci i budowniczowie kościoła. 

Święta

Środa, II Tydzień Adwentu Rok B, II Wspomnienie św

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń:
3258568

Statystyki